Gatunki literackie

Felieton (30) Esej (20) Próby literackie (20) Publicystyka (16) Notka (9) Mądrości życiowe (7) Reportaż (6) Mój jedyny wiersz (3)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój jedyny wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój jedyny wiersz. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Wiersz, już nie jedyny, ale mnie się podoba. Zdaje się, że tylko mnie. Trudno.

Rozmawiałem ze swoim dobrym znajomym. Nie nazywam go przyjacielem, bo sobie tego nie życzy. To za dużo. Rezerwuje to sobie na coś wyjątkowego. Trudno.
Złożył mi życzenia z okazji "prawdziwego święta narodowego". 4 czerwca.
Nie będę mówił którego 4-tego czerwca. Jeśli "święto", to wiadomo, którego.
On się cieszy. Dobre i to. Znam takich, co się martwią. Nie z powodu straconych szans później, tylko z powodu radości wówczas i straconych dobrych, starych czasów.
JA o tych czasach myślę Herbertem. Może nie miałem takiego smaku, jak Wieszcz, ale też chwilami smak mi coś podpowiadał.
Rozumiem ten wiersz, bez analiz literackich. Bezpośrednio. Całym sobą.
To wiersz genialny i wieczny? Aaaa, do tego pewnie będą potrzebne jakieś analizy. Za stolat. 
Napisany, kiedy wydawało się, że te czasy przeminą, jak smrodliwy, trujący tuman i będzie go można traktować, jak szum północnego, polskiego wiatru w szczelinach ruin twierdz Jury Krakowsko - Częstochowskiej.
Herbert stał się cichym, pokornym poetą nad-epokowym. 
Zgodnie z obietnicą, ze "cisi posiądą ziemię".

Ale co my z tego mamy?

Ano mamy świadomość życia prawdziwego w czasie takim, jak inne z naszej historii.
Nie mamy czego zazdrościć przodkom.
Mamy szansę zrobić coś, żeby nasi potomkowie nam zazdrościli...

Bo jednocześnie dzisiaj czasy są inne, niż wówczas. Jedyne w swoim rodzaju.
Zanim znajdzie się nowy Herbert i to opisze, ja napisałem medytację o Smaku pana Cogito.

Najpierw Mistrz:
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jak
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

No właśnie. Znów będziemy narzekać, że On miał łatwiej? 
Nie. My mamy inne wyzwania.
Dzisiaj lepiej kuszą. A my mamy to wiedzieć. Nie żyć złudzeniami. Ciągle pamiętać, że pan Cogito nie lubi życia na niby. Coraz trudniej to zobaczyć, bo prosty smak może nie wystarczyć.
To teraz, z całą nieśmiałością na jaką mnie stać. I z całym oburzającym tupetem, którego nie mogę się wyzbyć, .... ja.

Pan Cogito musi uzupełnić smak o coś innego...

Janczarzy dyskretniej i powściągliwiej dozorują.

Dziewczyny mają kremy do rąk i face - lifting.
Chłopcy chodzą na siłownię.
Albo do pubu. 
Piwo tej marki wiesz...
Cool!

Nie krzyczą, tylko 
się uśmiechają z pewną, 
ledwie wyczuwalną wyższością
drapiąc się dyskretnie w miejsce, 
gdzie kiedyś było sumienie.

Kłamstwo nazywa się jakoś bardziej wytwornie: 
"Odpowiedzialny stosunek 
do oświadczenia osoby godnej zaufania".

Prawda nosi czapkę 
niestosowności, wygląda, 
jak naburmuszona, brzydka 
panna bez posagu

Racjonalność polega na 
niezadawaniu głupich pytań,
Mądrość.... a ... to sprawa etapu,
którego dzisiaj mamy?

Pomniki są niewskazane, to
wyraz zbyt dobrego samopoczucia i
marnotrawienia lokalizacji na już 
gotowe projekty apartamentowców

Kwiaty zaśmiecają ulice,
Znicze je zadymiają
dymem dusznym od treści
które nikomu nie służą

Żałoba i żałobna twórczość 
to strata cennego czasu,
który jak wiadomo jest pieniądzem
Nie mówiąc o tym, że na pewno nie wyraża uczuć
tylko jest żerowaniem na mroku

Zupełnie niezrozumiała jest ta zapiekłość
Bądźmy pogodni i otwarci,
Zobacz, jak żyją Anglicy, Niemcy, Francuzi
Bądź, jak oni, jak gwiazda,
a propos, może masz talent?
Spróbuj!
Tylko nie nudź...

środa, 27 października 2010

Kolory smutku



Lubię smutek w kolorze jesiennego słońca.
Jest smutno, ale można jednak odetchnąć pełną piersią.


Nadzieja jest gdzieś za tymi drzewami, ale tylko na zdjęciu wydaje się, że to daleko. Muru nie widać a tak naprawdę, jest o kilka minut dobrego marszu.


Za murem jest życie a łączność z Tymi, dla których zanurzamy się w tym słonecznym smutku ....dalej trwa.
Sursum corda!

wtorek, 15 czerwca 2010

Słowik

Pożegnanie wiosny

Pole za osiedlem nie ma już tej cudownej, zimowej szaty, okrywającej wrotyczowy Las Lilipuciego Króla.
Nie ma też brunatnego, żałobnego wyglądu, kiedy Białego Króla pogoniła dziwna wiosna, okrutna i wzniosła, która spadła nagle, jak czarna wrona i ukąsiła śmiertelnie białego orła.

Na polu panuje już prawie niepodzielnie Zielony Czarownik, zdobywając opuszczone królestwo od dołu.

Zeschły Las zanurza się stopniowo po pas, gdzieniegdzie po ramiona w zielonych pędach. Dodatkowo jest osaczany przez zielone brzózki, niby …aluzja zagajnika okalającego pewien jar.

Szeroka lilipucia droga zamieniła się w błotnisty wykrot, po którym Guliwer - emeryt, stąpając ostrożnie, może przejść wśród zielonej zmiany warty – do kanałku. Jego lustro zapylone jak uosobienie alergii, pomarszczone, jak twarz zapłakanej staruszki, która w tej wodzie straciła wszystko.


Stopniowo zbliża się srebrny, kojący duszę śpiew tego polskiego ptaszka, który lubi chodzić piechotą. Teraz już dotarł do domu i cieszy serce swojej płodnej połowicy.

Co on tam wie!

A może to on jest mądrzejszy od nas?

Nie samym swoim rozumkiem, ale rozumem Tego, który go stworzył dla naszej pociechy.

Idą jeszcze cięższe czasy? To przyszłość. A przyszłość, zanim się nie stała, to diabelska sprawa. Nasza sprawa to Teraźniejszość i Wieczność. Ćwiczmy na razie, na TERAZ wrażliwość na piękno tych kwileń, aby nie zabić w sobie wrażliwości na piękno prawdy.

Błogosławiony Jerzy, módl się za nami!

http://system2001.waw.pl/pub/slowik.wav

Tekst zamieszczony pierwotnie na moim blogu na Frondzie
http://fronda.pl/krisr/blog/